 allenstein  --2011.06.09-- |
Drodzy... W swoim zyciu wypiłem wódy, piwa, jaboli, samogonu tyle, że mogłoby ziemię zalać... W październiku 2003 roku, kilka dni po Dniu Nauczyciela, trafiłem na Oddział III Ogólnopsychiatryczny szpitala Psychiatrycznego w Olsztynie na ul. Wojska Polskiego 35. To był wtorek, a ja ostatnia wódke wypiłem w sobotę w Gołdapii, na wycieczce nauczycieli ze szkoły w Której pracowałem wtedy (szkoła Podstawowa nr 1 w olsztynie, ul Moniuszki 10). Upijanie się znosiłem w miare, w sumie nigdy nie mogłem się upic w trupa, bo mocny łeb... Ale później... nikomu tego nie zyczę, takich schizów... W psychiatryku wpadłem na pomysł, że moze bym tak nie pił... Wyszedłem po trzech miesiącach... W tym roku minie osiem lat... Nic... nie było żadnych uroczystych postanowien, przysięg, leczenia odwykowego, terapii antyuzaleznieniowej... Przestraszyłem się, po prostu, siebie samego.... Może nieraz warto zajrzeć w czeluście swojego wewnętrzego piekła i ogłosic amnestię dla swojego ego? |